Strony

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Rozdział 3 "Gregor wróć!"


GREGOR
- Nie martw się jak  kocha to wróci - usłyszałem głos za swoimi plecami, to była ona. Uśmiechnięta jak zawsze brunetka. Dlaczego musisz być siostrą mojego kumpla?! Dlaczego jesteś młodsza?! Musiałem się opanować!


Usiadła obok mnie na ławce. 
- Co tam? 
- A nic, tak sobie biegałam i cię zauważyłam, pomyślałam, że coś jest nie tak i może mogłabym ci jakoś pomóc? 
Oj mogłabyś. 
- Eh... wiesz... dużo się ostatnio dzieję w moim życiu. 
- Właśnie! Gratulację zaręczyn! - uśmiechnęła się od ucha do ucha. Nie podzielałem jej entuzjazmu. 


- Dziękuję - lekko się uśmiechnąłem. 
- No więc? O co chodzi, jeśli nie o Sandrę? 


- To wszystko jest skomplikowane. 
- Ja wiem, całe życie jest skomplikowane, ale nie ma co się nad tym zastanawiać. Jak to mówią: "Żyj chwilą". Przypominam sobie ostatni temat na rozprawce. 
- No właśnie. Jak tam testy? - zmienił temat. - Zastanawiałaś się już jakie liceum wybierzesz? Tu w Innsbrucku? 
- Na pewno w Innsbrucku, ale nie rozmawiajmy na razie o szkole, okey? Ten temat przyprawia mnie o dreszcze - teatralnie się wzdrygnęła. 
Nie mogłem powstrzymać śmiechu. Ta dziewczyna była niesamowita. Powiem szczerze, że kiedyś jej nie lubiłem, była pyskatym "bachorem", ale wolę jeszcze jej tego nie mówić. Teraz była zupełnie inna. Z poczuciem humoru i talentem aktorskim. Na samą myślo tym na mojej twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Taki szczery, prawdziwy, prosto z serca, dawno się tak nie czułem. 
- Co jest? - zapytała kiedy zobaczyła mój uśmiech. 
- Mogę o coś zapytać? 
- Mam się bać?! 
- Powinnaś - zaśmiałem się. 


- Pytaj. 
- Dlaczego w piątej klasie wylałaś na mój kombinezon sok wiśniowy? Wiesz, w którym miejscu...
- Co?! Hahah. Ej! To była czwarta klasa! Ale... Nie mogę ci tego jeszcze powiedzieć. 
- Co? Dlaczego?! 
- Byłam głupia i tyle. Może kiedyś ci to opowiem. 
- Obiecujesz? 
- Obiecuję. A teraz wybacz muszę już iść - powiedziała i wstała. Uczyniłem to samo, serce mnie zabolało na samą myśl o tym, że muszę się z nią pożegnać. 
- To cześć. Ucałuj ode mnie Sandrę - powiedziała i odeszła. 
Nie powiem, liczyłem na jakiś całus w policzek, albo chociaż jakiś "przytulas". Ugh... Chyba zaczynam zachowywać się jak kobieta. 



MELISSA
- Gdzieś ty się podziewała przez ten cały czas? - zapytała kiedy wróciłam do domu. 
- Przecież mówiłam, że idę biegać. Mamo już skleroza? Nie za szybko. 
- Ja ci dam sklerozę! Nie będziesz jadła przez tydzień! 
- Bla, bla, bla - powiedziałam i udałam się do salonu, gdzie siedział mój brat z tatą. Fifa chyba była ich życiem. Boże zlituj się nad tą dwójką! 
- Kraft! Gdzie są moje pierogi! - krzyknęłam. 
- Sorry siora, ale jak widzisz nie mam na to czasu - powiedział nie odrywając oczu od telewizora. 
- Masz czas do jutra! - powiedziałam i weszłam na górę. Usiadłam na łóżku i zastanawiałam się co mogę robić. Może zadzwonić do starych znajomych? A nie! Zapomniałam. I tak ich nie miałam. Poczułam, że coś mi wibruję w kieszeni. Spojrzałam na telefon: "Schlieri wiadomość". Kliknęłam na zieloną kopertę.
"Jedna wielka szmata!"
Moje oczy prawie wyleciały z orbit. Co jest?
"Ja?" - odpisałam.
"Nie, ty czasami jesteś idiotą, ale to nie o ciebie chodzi Kraft."
Coś mi nie pasowało.
"Gregor chyba pomyliłeś numery"
Chwilę nie dostawałam odpowiedzi, ale naprawdę się niecierpliwiłam.
"O szlak! Rzeczywiście, przepraszam Mel."
"Nic nie szkodzi, chcesz pogadać? Bo ze Stefanem na razie nie masz szans, rozgrywa własnie swój najważniejszy mecz o zgrzewkę piwa. Wiem, że jestem młodsza i słabo znam życie, ale wiedz, że służę pomocą. :) "
"Spotkamy się?"
Szczerze? Ucieszyła mnie ta wiadomość. Ujrzeć znowu buźkę Schlierenzauera. BEZCENNE. 
"O 16 tam gdzie dzisiaj?"
"Będę czekał."
Boże Melissa co ty wyprawiasz?!
Zeszłam na dół, aby powiadomić swoich rodziców, że wychodzę, na szczęście odbyło się bez pytań:"Z kim?", "Gdzie?", "Kiedy wrócisz?". Wyszłam z budynku. Szłam w stronę ławki, na której siedziałam jeszcze godzinę temu. Był już tam. Patrzył gdzieś w dal.
- Hej - uśmiechnęłam się lekko.
- Cześć, siadaj - powiedział nie patrząc na mnie. - Jakie koty, mają fajne życie.
Co? Co on pierdoli? Chyba serio jest źle.
- O czym mówisz?
-Są takie wolne... Niczym się nie przejmują.
- I zdychają z głodu.
- Zepsułaś wszystko.
- Przepraszam, co się stało.
- Ona... Ona mnie zdradziła - zaśmiał się. Nie spodziewałam się takiej reakcji z jego strony.
- Jak to cię zdradziła?! Po tylu latach?! - chyba powinnam się teraz cieszyć, przypominając sobie co kiedyś odwaliłam z kubkiem soku wiśniowego. Nie pytajcie... 
- Ale wiesz co jest najśmieszniejsze?
- Co?
- Że mnie to wcale nie boli, naprawdę. Wręcz przeciwnie, jestem szczęśliwy.
- Co teraz będzie?
- Nie mam pojęcia - odparł krótko i odwrócił głowę w moją stronę, tak abym mogła zatopić się w jego brązowych tęczówkach. - Żyj chwilą. 
- Od początku wiedziałam, że czegoś jej brak - powiedziałam bez namysłu. Dopiero po chwili zrozumiałam co zrobiłam. 
- To czemu mi nie powiedziałaś?
- Em... Bo uważałeś mnie za małą gówniarę? Bo ciągle latałam za Kraftem i nie dawałam wam spokoju?
- Aż tak to było widać?
- Tak, dawałeś mi wyraźne znaki, że mnie nie lubisz - spojrzałam na niego i  nie mogłam oderwać od niego wzroku.
- Pocieszy cię fakt, że już tak nie jest? 
- W sumie to nie.
Zdziwiła go ta odpowiedz. Nie wiedział co powiedzieć, ale w tym momencie, ja doskonale wiedziałam co mówię. 
- Kiedyś ci powiem wszystko - powiedziałam.
- Wszystko?
- Wszystko. 
- A to kiedyś nadejdzie dzisiaj? 
- Nie ma szans - zaśmiałam się.
Siedzieliśmy i cieszyliśmy się z własnego towarzystwa, nawet nie musieliśmy rozmawiać. Cieszyłam się, że w końcu mam osobę, z którą czuję się dobrze. Nie to, że z Kraftem tak nie jest, ale to jest mój brat. Z Gregorem to coś innego. Nawet nie wiem czemu tak było. Po prostu. Ale czemu to musi być takie skomplikowane?! Patrzyłam na jego usta, kiedy opowiadał mi jak to Stefan skręcił kostkę na lodowisku i o ich "wielkich" imprezach. Żałuję, że nie mogłam być wtedy z nimi, ale pewnie wszyscy mięli by mnie dosyć. Pożegnaliśmy się koło dziewiętnastej, kiedy zrobiło się już naprawdę ciemno. Mocno wtuliłam się w Gregora. Czyż nie o tym własnie od tylu lat marzyłam? Och Melissa przestań.
- Bo mnie udusisz - zaśmiał się.
- Sorrki - powiedziałam i "odkleiłam" się od skoczka.
Lekko się zarumieniłam, dlatego spuściłam głowę w dół.
- To do zobaczenia - powiedział i się oddalił.
- Cześć - powiedziałam cicho i podążyłam wzrokiem za jego sylwetką.
Oh Gregor wróć! 

______________________
No i mamy trójeczkę. Słaba trochę, ale nie lubię początków. A i dodam jeszcze, że to nie koniec Sandry. 
CZYTASZ + KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ 
Pozdrawiam Marysiaa :) 

8 komentarzy:

  1. Hej Kochana!
    Gregor chyba zwariował na punkcie Melissy. Czyżby tak szybko uderzyła w niego strzała Amora? Nie sądziłam, że dziewczyna tak niespodziewanie zaskarbi jego serce.
    Panna Kraft jest młodziutka, ale zachowuje się o wiele dojrzalej, jak na swój wiek, więc ta różnica wieku między nią a skoczkiem jest niezauważalna.
    aż się boję na wspomnienie o Sandrze. Chcesz powiedzieć, że jeszcze coś odwali? :)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć!
    Rozdział świetny. Cieszę się, że Sandra zdradziła Schlieriego bo widać, że On zakochał się w Mel, haha :D
    Pisz szybciutko.
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Uuuu! :D Jak mi się to podoba! :D
    Po pierwsze - bardzo mi się podoba, że Sandra zdradziła Gregora! :D Tak, zdaję sobie sprawę, jak to brzmi, ale niestety nie potrafię tego inaczej ująć. Skoczek już od jakiegoś czasu dusił się w tym związku, a teraz wybryk Sandry dał mu pretekst do zakończenia tej farsy. ^^
    Po drugie - podoba mi się, że siostra Kratfa i jego przyjaciel tak się dogadują. Kiedyś Gregor nie lubił Mel, a teraz? Wydaje mi się, że odnośnie dziewczyny, w głowie szaleją mu najbardziej skrajne myśli. ;)
    Po trzecie - pierogi! :D Śmiechłam! ^^
    Kochana, czekam z niecierpliwością na kolejny! ;)
    Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem :)
    Świetny rozdział! Bardzo mi się podoba ^^
    Wiem, nieładnie to się cieszyć z cudzego nieszczęścia, ale w tym wypadku jestem akurat zadowolona z tego, że Sandra zdradziła Gregora. Przynajmniej on ma teraz wolną rękę i może startować do Mel, bo widać, że jest w niej zauroczony po same uszy :)
    Czekam!
    Buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  5. Siemka ;D
    No, no dopiero 3 rozdział a tyle się dzieje. Powrót do domu, niedoszły ślub, spotkanie po latach a zapowiedź, że to nie koniec Sandry pozwala snuć teorie, że wiele, wiele a to wiele rzeczy się będzie jeszcze dziać.
    Z nieukrywalną ciekawością czekam na więcej.
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Melduję się! :D

    Pomiędzy naszymi bohaterami ewidentnie czuć chemię, co mnie niezmiernie cieszy. I bardzo się cieszę, że Sandra dopuściła się zdrady (chociaż to nieładnie), ale to tylko świadczy o tym, że oni do siebie nie pasują. Gregor niech śmiało walczy o niezwykle sympatyczną Mel :3
    Rozdział cudo, nie masz co narzekać ;*
    Czekam na następny <3

    Buziaki,
    British Lady

    OdpowiedzUsuń
  7. To opowiadanie będzie jeszcze kontynuowane?

    OdpowiedzUsuń